 |
Na krańcu ulicy Romana Dmowskiego istnieje jedno z mniejszych osiedli miasta Tychy - U1.
Dom który widać na zdjęciu nie jest w żadnym wypadku zabytkiem - tutaj mieszkam już ładne pare lat.
Może się wydawać że, Tychy to zwyczajne miasto. Potrzeba jednak czasu, trochę wysiłku i szczęścia, żeby odkryć coś nowego w miejscach doskonale przez nas znanych. Tak było przynajmniej w moim przypadku.
Nie pamiętam który to był rok, wiem tylko, że pierwszy miesiąc wolny od szkoły miałem spędzić w Tychach. Słońce zdążyło już mocno wyjść zza chmur. Złapałem kawałek mapy żeby zaplanować sobie trasę na najbliższe kilka dni (perspektywa kolejnej wyprawy na Paprocany, gdzie znałem już wszystkie ścieżki na pamięć, sprawiała, że przestawałem wierzyć w "udane wakacje"). O dziwo, mapa była w całkiem dobrym stanie. Po kilku minutach błądzenia wzrokiem dotarło do mnie, że Tychy to również małe wioski otaczające centrum tego miasta, takie jak Cielmice, Jaroszowice, Wygorzele. Na samą myśl istnienia czegoś poza Paprocanami z nadzieją pobiegłem dalej palcem po mapie co jakiś czas napotykając na niewielkie symbole krzyży, niedbale porozrzucane przy tyskich drogach. Tak się wszystko zaczęło - następne kilkanaście dni spędziłem na rowerze, wyznaczywszy sobie za cel właśnie przydrożne krzyże i kapliczki.
Choć od tamtych wakacji minęło już całkiem sporo czasu, tej wiosny ponownie wybrałem się w te miejsca odkrywając zarówno nowe - po lekturze pewnej książki z 23 "obiektów" nagle zrobiło się ponad 50. Każdy z nich uwieczniłem na zdjęciach, które można zobaczyć kierując się mapką z prawej strony. Szlak tyskich przydrożnych krzyży i kapliczek w maju naprawdę zasługuje na szczególną uwagę...
|
 |
 |
|
 |
 |